niedziela, 29 maja 2016

Polna broszka

Znów porwałam się na konkurs Kalendarz Royal-Stone. Nie mam tam szans z moimi niepozornymi pracami. Tam dominują okazałe i bardzo rozbudowane naszyjniki.
Są niepodważalnie piękne, ale jakoś nie w moim stylu. Tyle materiału, godzin pracy i co bym z nim potem zrobiła? Nie lubię nosić takiej biżuterii. Oczywiście, jeżeli ktoś sprzedaje swoje prace i ma osoby chętne na takie wyroby to co innego.
Najnowsza inspiracja- Romantyzm i romantyczność - wybrałam potoczne rozumienie, czyli kwiatki, spacery i takie tam.
Tym razem spacer po polach i łąkach zaowocował bardzo trwałym bukiecikiem.
Filcowane na mokro rumianki, mak i powój w formie broszki.



Jeśli ktoś ma ochotę polubić zdjęcie mojej pracy w albumie konkursowym, to zapraszam( klik )

Pozdrawiam serdecznie!

niedziela, 21 lutego 2016

Raj utracony

Odważyłam się wziąć udział w tegorocznej edycji konkursu kalendarz Royal Stone.
Wiem, że konkurencja ogromna i nie mam szans, ale to dobra okazja do doskonalenia techniki.
Temat pierwszej inspiracji - Raj utracony.
Moje pierwsze skojarzenie - dzieciństwo. Nie jestem w tym odosobniona, bo jak czytałam opisy prac konkursowych wiele osób tak właśnie czuło temat.
Moje dzieciństwo to ogród, pola, las. I leśne polanki w pobliżu wsi, na których bawiliśmy się całe dnie. Wołani tylko na obiad, nikt nas nie pilnował i nikomu nic się nie stało, a kleszcza pamiętam tylko jednego.
Wydaje mi się, że zawsze świeciło słońce, kwitło mnóstwo niebieskiego łubinu i nad wszystkim fruwały motyle.
Może idealizuję, ale jakiś czas temu spotkałam swoją dawną sąsiadkę z dzieciństwa, która powiedziała: Wiesz, właśnie niedawno opowiadałam synowi, jakie miałyśmy fajne dzieciństwo.
Czyli może jednak nie przesadzam.
I dlatego powstał motyl, a dokładnie bransoletka.
Czarne kontury filcowane na sucho, a reszta haftowana koralikami.




Jeśli ktoś miałby ochotę polubić, to może kliknąć tu .
Pozdrawiam serdecznie!

środa, 20 stycznia 2016

Broszka do kompletu

Po bransoletce z poprzedniego posta powstała siłą rozpędu broszka, która może stanowić z nią komplet.
Muszla oprawiona koralikami Toho, na filcowanej bazie, z dodatkiem bursztynu.



Kolorystycznie myślę, że wpasowuje się w  wytyczne  Danusi na styczeń, czyli biel z beżem.


Lubię kolor biały, dziesięć kilo temu białe spodnie lub spódnica to był nieodzowny element mojej letniej garderoby, teraz bardziej krytycznie oceniam się w lustrze, ale całkiem nie zrezygnowałam z tego koloru.
Pozdrawiam!!!

niedziela, 17 stycznia 2016

Dary morza

Wyzwanie w Kreatywnym Kufrze pod takim tytułem zmusiło mnie do przekopania moich dość pokaźnych i nieuporządkowanych zbiorów różnych skarbów i rzeczy, które "na pewno kiedyś cię przydadzą".
Wiedziałam, że gdzieś tam jest woreczek z muszlami i długi sznur bursztynów. Poszukiwania zakończyły się sukcesem i mogłam już spokojnie przystąpić do wykonania bransoletki.
Ufilcowałam bazę z wełny z dużą ilością jedwabiu i naszyłam wszystko co mi wpadło w ręce.
No trochę ubarwiam, w ręce wpadło mi dużo więcej, ale na szczęście nie zdecydowałam się na taką ilość. Chciałam, żeby widoczny był jedwab, wyglądający trochę jak morska piana.


I tak w styczniu powstała morska bransoletka, kojarząca się z wakacjami i ciepłem.


Dosyć sporych rozmiarów, ale bardzo przyjemna i lekka w noszeniu.


I w okolicznościach przyrody, tematycznie nie bardzo pasujących, ale kolorystycznie owszem.


Musicie przyznać, że śnie pięknie dziś wygląda.



Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

piątek, 8 stycznia 2016

Zimowy szal

Trochę mnie tu nie było, ale okres przedświąteczny, święta, dwie imprezy - trudno ten czas nazwać odpoczynkiem. No i jest efekt- kilka przymusowych dni w łóżku.
Ale jak  się wyleżałam i wykasłałam to przypomniałam sobie o szalu, który powstał na początku grudnia.
Myślę, że najwyższy czas go pokazać.

Szal powstał na masywnej wełnianej tkaninie, filcowany na mokro, z dodatkiem jedwabiu i lnu.


Kolorystyka wybrana przez przyszłą właścicielkę, wzór zrodził się spontanicznie w mojej głowie.


Nie zmierzyłam go, ale jest duży, można się nim porządnie opatulić.


I cieplutki. Przydałby się na mroźne dni, ale został zaakceptowany i poszedł w świat.
Może zrobię podobny dla siebie.


Jako, że to pierwszy post w tym roku, życzę wszystkim wiele radości, no i oczywiście zdrowia.
Ja już chyba wyczerpałam zasób sił witalnych na dzisiejszy dzień.
A tak miałam z werwą zacząć rok, tyle planów na te kilka wolnych dni, a tu trzeba wracać do łóżka.
Ale cóż, jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, powiedz mu o swoich planach.
Pozdrowienia spod kołdry!!!

środa, 18 listopada 2015

Czekolada i filc

Czy to nie staje się nudne?
Znowu mitenki, ale na swoją obronę dodam, że filcowe. A filcowe to dopiero drugie. A zresztą co tu robić, jak szaro i deszczowo za oknem i w dodatku zapowiadają opady śniegu. Ale może następnym razem będzie coś innego, na przykład zimowa czapka ;)
Kolor czekoladowy "wymogła" Danusia.
Może nie jest to do końca gorzka czekolada, ale deserowa na pewno.


Co do samego koloru, to średnio się lubimy, jeśli już to raczej z zielenią lub turkusem. Za to z tabliczką czekolady to prawdziwa przyjaźń.


I banerek.


Jeszcze muszę się pochwalić, bo otrzymałam wyróżnienie w Kreatywnym Kufrze, z którego bardzo się cieszę.


Pozdrawiam serdecznie!

sobota, 14 listopada 2015

Filcowe mitenki

Spodobała mi się ta "produkcja" mitenek i pojawiają się następne. Tylko wełna trochę w innej postaci, a mianowicie czesanki.
Filcowane na mokro, wełna z merynosów, wyszły dosyć cienkie i delikatne ,ale cieplutkie.




  Zgłaszam je do szufladowego wyzwania Filc


I to chyba tyle na dzisiaj, bo w świetle ostatnich wydarzeń w Paryżu zupełnie nie mam siły pisać dłuższego posta.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie!