Troszkę śniegu i słońce. Takie ładne dni, prawie zimowe, idealne do robienia zdjęć.
Na swoją kolej na obfocenie czekała czapeczka poppy.
Miałam już kiedyś taką, ale zrobioną z byle jakie włóczki i szybko zaczęła wyglądać nieciekawie.
A fason fajny, włosów nie przyklepuje do głowy jak kapelutek, więc powstała nowa.
Tym razem z wełny merino Lana Gatto. Jest świetna, prawie sama się robi, sama przyjemność.
Nie byłabym sobą, gdybym nie ozdobiła jej filcem.
Z zielonymi kwiatami stanowi fajmy komplecik ze zrobionym ostatnio entrelakiem.
I jak Wam się podoba?
Pozdrawiam!


